Blog naukowy. Zdobądź wiedzę z języków obcych, jazdy na łyżwach...

Maszyny docelowe – dalszy opis

Skupiliśmy wszystkie nasze maszyny i bibliotekę taśm w jednym miejscu oraz stworzyliśmy doświadczony, zawodowy zespół do ich obsługi. Aby zmaksymalizować wykorzystanie deficytowego czasu Systemu 360, przeprowadzaliśmy wszystkie przebiegi uruchomieniowe na poziomie wsadowym na którejkolwiek wolnej maszynie. Staraliśmy się doprowadzić do czterech podejść na dzień (2,5-godzinny cykl przetwarzania) i żądaliśmy 4-godzinnych cykli. Korzystaliśmy z pomocniczej 1401 z terminalami do ustalania harmonogramu przebiegów, do rejestrowania tysięcy zadań i do monitorowania czasu cykli przetwarzania.

Jednakże cała ta organizacja była przesadna. Po kilku miesiącach powolnych cykli, wzajemnych wymówek i innych cierpień przeszliśmy na przydzielanie czasu maszynowego w dużych blokach. Całemu 15- -osobowemu zespołowi sortowania na przykład udostępniano maszynę w bloku od 4 do 6 godzin. Ustalenie harmonogramu wykorzystania maszyny w tym bloku było już sprawą zespołu. Gdy stała bezczynnie, nikt z zewnątrz nie mógł jej używać.

Okazało się, że jest to lepszy sposób przydzielania czasu maszynowego i ustalania harmonogramu. Chociaż maszyna mogła być wykorzystywana w nieco mniejszym stopniu (często zresztą tak nie było), wydajność znacznie wzrosła. Dla każdego członka takiego zespołu 10 podejść w 6-godzinnym bloku oznaczało większą wydajność niż 10 podejść z 3-godzinnymi przerwami, bo po prostu ciągła koncentracja skracała czas myślenia. Po takim sprincie zespół zazwyczaj potrzebował jednego albo dwóch dni, żeby uzupełnić dokumentację, po czym występował o przydział następnego bloku. Często już trzech programistów potrafi owocnie dzielić się blokiem czasu i planować jego wykorzystanie. Wydaje się, że jest to najlepszy sposób na pełne wykorzystanie maszyny docelowej przy weryfikacji nowego systemu operacyjnego.

Tak było zawsze w praktyce, ale nigdy w teorii. Weryfikowanie systemu zawsze odbywało się na nocnej zmianie, podobnie jak obserwacje astronomiczne. Dwadzieścia lat wcześniej, w pracy nad 701, przekonałem się, że przed świtem, kiedy wszyscy kierownicy hali maszyn twardo śpią, a operatorzy nie przesadzają z przestrzeganiem przepisów, brak formalności sprzyja wydajności. Przeszły trzy pokolenia maszyn, technika uległa całkowitej zmianie, powstały systemy operacyjne, a ta ulubiona metoda pracy przetrwała. Przetrwała, bo jest najwydajniejsza. Nadszedł czas, żeby uznać tę owocną praktykę i otwarcie ją stosować.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.