Blog naukowy. Zdobądź wiedzę z języków obcych, jazdy na łyżwach...

„Nadbagaż”

Poczucie klęski i bezsilności stanowi dodatkowe brzemię, jakie musimy dźwigać w życiu. Nie jest ono do niczego potrzebne, a wręcz przeciwnie – szkodliwe, ponieważ utrudnia nam życie i pozbawia możliwości szybkiego i sprawnego poruszania się – tak jakbyśmy musieli dźwigać wszędzie ze sobą kilka ciężkich walizek.

Przytrafia się to każdemu z nas. Nikt poza nami nie widzi tego naszego „nadbagażu”, choć przyjmuje się nieświadomie, że wszystkie nasze ograniczenia są dobrze widoczne. Jednak nikt nie może zobaczyć filmu o przeszłości, który wyświetlany jest w naszym umyśle, ani też domyślić się, jakie ma on dla nas znaczenie. Po prostu nikt nie zna naszej wersji historii, a ci, którzy już ją poznają, mają dla nas o wiele więcej zrozumienia i szacunku, niż my sami mamy dla siebie.

Czy pamiętacie te chwile, kiedy słuchaliście, jak wasi znajomi płaczą nad swymi porażkami lub skarżą się, jak trudno przychodzi im zdobycie tego, do czego dążą? Czasami trudno było im współczuć, ponieważ nie mogliście zrozumieć, dlaczego po prostu nie wezmą się do roboty. Uważaliście ich za ludzi sprawnych i utalentowanych, toteż trudno było zrozumieć, co ich powstrzymuje.

Tymczasem skuteczniej od solidnego muru powstrzymuje ich to, co nazywam „nadbagażem”. Przywlekli go ze sobą z przeszłości do teraźniejszości i pozwalają mu skutecznie niszczyć wiarę w swe możliwości na przyszłość.

Możemy jeszcze powiększać nasz „nadbagaż” dodając doń negatywne emocje – gniew, urazy, żale, smutki itp. Oczywiście, są to wszystko zrozumiałe i typowe dla nas, ludzi, reakcje, ale kiedy powodują one, że zaczynasz czuć się mniej sprawny, niż jesteś, lub gorszy, traktować siebie jak ofiarę niesprzyjających okoliczności – to znaczy, że dałeś się złapać w pułapkę. Od tej chwili bowiem rusza spirala ściągająca cię w dół, która przynosi rozgoryczenie osłabiające twój charakter i prowadzące do obwiniania w myślach innych ludzi, okoliczności i całego otaczającego cię świata. Biada mi! – tak, to prawda. Ale czy to ci w czymś pomoże?

W domu mojej babci pomiędzy salonem a jadalnią były rozsuwane drewniane drzwi. Kiedy ciągnęliśmy za mosiężne uchwyty, dwie połowy drzwi zsuwały się oddzielając od siebie oba pomieszczenia. Wyobraź sobie, że stoisz przed zamkniętymi drzwiami. Połowa drzwi po lewej stronie to twoja przeszłość, a połowa po prawej – przyszłość. Najczęściej w ten właśnie sposób patrzymy na swoje życie.

Na teraźniejszość nie ma wiele miejsca – cienka linia, przez którą nic nie widać – ponieważ nasze umysły pochłonięte są przez przeszłość i przyszłość. Tajemnica szczęścia polega na poszerzeniu szczeliny pomiędzy przeszłością i przyszłością i na życiu chwilą obecną. Zawsze, kiedy udawało mi się to osiągnąć, miałam poczucie, że jestem wolna i poruszam się swobodnie. A jak wy to robicie? W jaki sposób udaje wam się uwolnić od poczucia winy z powodu tego, co było, i lęku o to, co będzie, aby mieć czas na odbudowę poczucia swego istnienia w tym właśnie miejscu i czasie? Jeden z moich nauczycieli często mawiał: „Przestań prowadzić samochód z rękami na lusterku wstecznym!”

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.