Blog naukowy. Zdobądź wiedzę z języków obcych, jazdy na łyżwach...

SENS I POWSTAWANIE FILOZOFICZNYCH POJĘĆ PRAWDY, DOBRA I PIĘKNA

Od czasów najdawniejszych – w świetle tradycji pisanej – myśliciele spierali się m.in. w sprawie jakości istoty bytu. W zwięzłym i uproszczonym ujęciu chodziło im o odpowiedź na pytanie nad wyraz abstrakcyjne, czy byt jest „ostatecznie” materialny czy duchowy? Nie ma tu miejsca na próbę odpowiedzi na pytanie niełatwe, dlaczego się o to spierali? (Zrobiłem to w innych pracach). Tutaj ważne są niektóre następstwa sporu. Otóż rzecznicy danego stanowiska ontologicznego, np. materializmu, wytykali swym przeciwnikom błędy czy to w rozumowaniu, czy to niejasność pojęć, czy bezpodstawność założeń, niekiedy wszelkie możliwe błędy logiczne łącznie. Atakowani robili to samo. W ten sposób właśnie i w niemałej mierze na tle sporów ontologicznych wyłaniały się: logika, jako nauka o poprawnym myśleniu, oraz epistemologia, jako nauka o kryteriach prawdziwego poznania rzeczywistości. Wszak celem pokonania przeciwników trzeba było nie tylko wykazywać im błędy w rozumowaniu i w formułowaniu pojęć, ale zarazem ustalać zasady poprawnego myślenia. Co więcej, trzeba było wykazać im (i własnym zwolennikom), że istnieje możliwość niezawodnego poznania istoty bytu. Innymi słowy – możliwość prawdziwego poznania rzeczywistości. W związku z tym, w rozumowaniach myślicieli spierających się o istotę bytu zaczęły się przewijać trzy splecione ze sobą pojęcia, rozumiane nad wyraz abstrakcyjnie i ogólnie: prawdy, poznania i rzeczywistości. Ich ścisły związek można uchwycić w formie pytań: Czy istnieje możliwość niezawodna poznania prawdy? Na czym ta możliwość polega?

W innym ujęciu tej samej sprawy od samego początku chodziło filozofom i chodzi nadal o kryterium bądź o kryteria prawdy absolutnej, oczywistej i nie budzącej wątpliwości. Przy tym o „absolutności” (bezwzględności, tj. niezależności od jakichkolwiek względów czy okoliczności zmiennych) mówiono (lub pisano) wciąż na nowo i z uwagi na doniosłość zagadnienia istoty bytu, i dla uniezależnienia twierdzeń filozoficznych od niedoskonałości narzędzi poznania. Wprawdzie na ogół nie używano pojęcia „wartość”, jednakże rozumiało się to niejako samo przez się, że absolutna prawda jest pewną formą absolutnej wartości, że prawdy względne, tymczasowe, są zarazem wartościami względnymi, przemijającymi, niedoskonałymi. Oczywiście, błędy, fałsze, nie mówiąc o kłamstwach, stanowią przeciwieństwa wartości w zakresie poznania. Są – żeby tak rzec – wartościami negatywnymi, tj. zaprzeczeniami wartości poznawczych.

SENS I POWSTAWANIE FILOZOFICZNYCH POJĘĆ PRAWDY, DOBRA I PIĘKNA CZ. II

Na ogół myśliciele, którzy opowiadali się za idealizmem bądź za stanowiskiem ontologicznym pochodnym lub spowinowaconym (taki był dualizm teologiczny), byli zarazem racjonalistami. Znaczy to, że byli przekonani o nadrzędnej wartości rozumu jako instrumentu poznania: o tym, że gwarantem absolutnej prawdy jest rozum, jako zdolność do myślenia i poznawania rzeczywistości, niezależna od przypadłości, złudności i zmienności poznawania zmysłowego. Z drugiej strony ich przeciwnicy – materialiści – byli mniej lub bardziej przekonani o tym, że właściwą, pierwotną lub jedyną drogą do poznawania świata są zmysły, że prawdy, jako rezultaty poznania, są i zawsze będą niedoskonałe, czasowe, przejściowe. Ich zdaniem prawda jest zawsze względna. Z czego nie wynika, że nie warto „bić się o nią”. Nawet jak najbardziej względne prawdy są lub mogą być ludziom potrzebne, bo mogą im ułatwiać życie, mogą je wręcz umożliwiać.

Tak przeto odwieczny spór o absolutność czy względność prawdy, o kryteria prawdziwego poznania rzeczywistości stanowił w ciągu wielu wieków jeden z głównych filarów sporu o względność czy absolutność wartości. Stanowił je pomimo to, że na ogół nie posługiwano się przy tym abstrakcyjnymi pojęciami: wartość, wartość obiektywna, wartość absolutna, wartość względna itp.

Inny filar tego sporu kształtował się – również odwiecznie – na kanwie filozoficznych rozważań na temat celowości w postępowaniu, powinności i sensu życia. Również tutaj nie sposób wnikać szczegółowo w przyczyny owych rozważań. Wystarczyć musi zarys ich opisu. Jeśli pominąć odruchy i zachowanie się impulsywne, tok życia ludzkiego składa się z celowych działań różnego pokroju, mniej lub bardziej złożonych. Znaczy to, że ludzie nie tylko wiedzą co robią, ale zarazem – po co /-dane działanie wykonują, i że robią to umyślnie. Często przy tym jedne działania podporządkowane są innym jako ich składniki lub niezbędne środki do osiągnięcia celu dalszego, bardziej od nich ważnego. W związku z tym nierzadko zachodzi potrzeba zastanowienia się zarówno nad trafnością danego kroku jako środka do osiągnięcia celu, jak też nad słusznością celu upragnionego. Ogromna ilość rozmów w życiu powszednim i „cichych” zastanowień obraca się dokoła refleksji tego rodzaju. Nie’ ma w tym nic dziwnego, bo przecież człowiek jako istota rozumna chce jako tako rozumnie postępować.

Natomiast dziwne – przynajmniej na pozór – są dalsze koleje refleksji nad postępowaniem własnym lub cudzym, jakie od czasu do czasu zdarzają się ludziom w szczególnych okolicznościach życia. Otóż niekiedy ludzie patrzą na swoje lub cudze postępowanie niejako z lotu ptaka. Zauważają nie tylko najbliższe cele i środki do nich wiodące, ale – w ślad za tym – cele dalsze, późniejsze. Powiedzmy: potok poczynań celowych. Wyłaniają się przy tym szczególnego pokroju zadziwienia: Czy ten „potok” ma sens? Jaki sens? O co warto się „bić”, zabiegać? Co niewarte zachodów? W ślad za tym – jaki jest obiektywny sens życia ludzkiego? Jaka jest jego wartość naczelna? Wartość,, do której konkretne, bieżące poczynania pasowałyby tak jak cegiełki do zaplanowanej budowli?

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.